Kilkanaście lat temu Maciej zabrał swojego syna i dwóch jego kolegów na wakacje, podczas których wspólnie nakręcili horror. Chciał w ten sposób odciągnąć chłopców od komputerów. Nie przypuszczał wtedy, że przerodzi się to w jedną z największych przygód jego życia i że razem stworzą nie tylko unikalną, ale z pewnością jedyną w swoim rodzaju serię horrorów zatytułowaną „Kandydaci Śmierci”. Dziś chłopcy mają prawie 30 lat. Bardzo się zmienili, a każdy z nich szuka własnej drogi. „Kandydaci Śmierci” to zapis ich filmowych przygód na przestrzeni kilkunastu lat. To film o nich samych, o dorastaniu, pytaniach, lękach i marzeniach, a przede wszystkim o potędze wieloletniej przyjaźni.

„Kandydatów Śmierci” Macieja Cuske okrzyknięto „dokumentalnym Boyhoodem”. Choć punktem wyjścia jest tu młodzieńcza pasja kręcenia amatorskich horrorów, otrzymujemy przede wszystkim piękny, autentyczny i czuły obraz dorastania. To historia mężczyzn, którzy nie boją się uczuć i hołd dla dającej siłę przyjaźni oraz relacji ojca z synem.

Maciej Cuske stworzył film niezwykle osobisty, w którym życiowa mądrość przenika się z ciętym dowcipem, co skutecznie sprawia, że nie ma tu miejsca na ckliwość, za to jest go mnóstwo na pokazanie prawdziwej bliskości. Wieczorne rozmowy o lękach, życiowych porażkach i dojrzewaniu stają się uniwersalnym zapisem budowania trwałych więzi i pokoleniowej wymiany. Otwarty rodzic zaczyna się w nim z fascynacją uczyć się od własnego dziecka.