Reżyserski debiut Kristen Stewart, który miał swoją premierę na Festiwalu w Cannes, przyjęto owacjami na stojąco. Aktorka, która stawiała pierwsze kroki m.in. u boku Jodie Foster w uznanym przez krytyków thrillerze Davida Finchera „Azyl” (2002), globalną sławę zyskała, wcielając się w rolę Belli Swan w serii filmów z uniwersum „Zmierzchu”, które dziś przeszły już do kanonu współczesnej popkultury. Jednak późniejsze wybory artystyczne Stewart są o wiele bardziej nieoczywiste i wykraczają daleko poza ramy klasycznego Hollywood.

Nigdy nie czytałam czegoś podobnego: nielinearnego, dzikiego, bezkompromisowo szczerego, poetyckiego, surowego, mrocznego jak diabli i fascynującego, zarówno pod względem opisywanych wydarzeń, jak i sposobu, w jaki Yuknavitch postanowiła je opisać. — Kristen Stewart o książce „Chronologia wody” (aut. Lidia Yuknavitch; wznowienie przez Wydawnictwo Czarne wkrótce w księgarniach z nową, filmowa okładką).

W efekcie „Chronologia wody”, będąca adaptacją wspomnień Lidii Yuknavitch, to pełne zanurzenie w ekstremalne doświadczenia – opowieść o koszmarnym dzieciństwie, młodzieńczym samozniszczeniu oraz ratunku, jakim dla bohaterki stają się pływanie i pisanie.

W centrum filmu znajduje się kobiece ciało, to przez nie Lidia (wspaniała, fizyczna rola Imogen Poots) poznaje radość i ból, to z nim eksperymentuje, to od niego ucieka, to je trenuje, dyscyplinuje, zaniedbuje, to z niego czerpie całą swoją siłę. Kiedy ją poznajemy, jest wciąż dziewczynką, za którą krok w krok podąża ojcowskie spojrzenie. Imponująca, przejmująca do szpiku kości adaptacja autobiograficznej powieści Lidii Yuknavitch błyskotliwie przekłada słowa na obrazy, szatkuje niechciane wspomnienia, puszcza wodze fantazji, traci i odzyskuje kontrolę, mąci wodę, ale z determinacją najlepszej pływaczki pewnymi ruchami sunie do przodu. Ta opowieść zaczyna się jak tsunami – fala, która unicestwia domy i ludzi, lecz kształt wody, a wraz z nią emocjonalna temperatura i rytm „Chronologii wody” zmieniają się z rozdziału na rozdział.

Film o tym, jak jak pamiętamy rzeczy: we fragmentach, strzępach, błyskach, w bólu i pięknie. — Kaja Klimek

Przesiąknięty Kristen Stewart – jej buntowniczą i chaotyczną aurą, bezkompromisowością i feministycznym spojrzeniem. — Daria Sienkiewicz

To nie będzie miły seans. Ciało pamięta wszystko: euforię, przemoc, seks, konwulsyjny śmiech, strach, wstyd, gniew, pożądanie. Ten film Was poszarpie, przemieli, zmiażdży i wypluje — albo porwie i wciągnie pod wodę, albo uznacie, że to pretensjonalny bełkot. Możecie go pokochać albo znienawidzić. Obojętni raczej nie będziecie. I dobrze, bo kino, które nie wzbudza dyskusji i emocji nas nie interesuje. Przekonajcie się sami.